12 sierpnia 2012

Siedem milionów słów



A wszystkie w jednym kolorze
Zieleni.

Spoglądam w jej oczy i widzę mgiełkę pożądania. Chcę pocałować jej powieki i otulić się jej ramionami. Chcę rozchylić jej wargi i wsunąć swój język pomiędzy nimi. Chcę wdychać jej zapach tak długo wyczekiwany. Chcę wbić moje paznokcie w jej delikatną skórę na plechach. Chcę by była.

Szukam przestrzeni
Gdzie byłaby ona
I ja.

Mój czas płynie powoli a ja przesypuję drobinki piachu między palcami. Dzisiaj nic nie jest już tak skomplikowane. Wszystkie równania dają prawidłowy wynik. Wszystkie litery układają się w słowa. Mewy wykrzykują ten sam dźwięk a drzewa szumią tak, jak szumiały wczoraj. Nic już nie jest magiczne i każdy następny akt woli będzie świadomy.

Chmury przysłoniły mi życie
Zostałam ja
I siedem milionów niewypowiedzianych słów.

23 maja 2012

Trzy siostry człowieczeństwa

Wiara. Nadzieja. Miłość.

Weźmy wiarę. Jest jak szczwany lis. Przypałęta się znienacka. Atakuje najsłabsze jednostki. Te silne zdołają uciec, zanim połknie je do reszty. Gdy już połknie w całości, gdy nie ma ucieczki, jesteśmy w wielkiej jamie, niczym Jonasz w wielorybie... I ta sama wiara, która nas zjadła - podtrzymuje nas. Z wewnątrz i na zewnątrz, wszędzie. Zachłannie. Bo przed sobą w sobie nie da się uciec.

Nadzieja jest najstraszniejsza. W chwili, gdy już wszystko karze zniknąć, nadzieja trzyma nas za rękę jak dobra matka, podtrzymuje w cierpieniach, byśmy cierpieli do końca. Aż nie będzie ratunku. Nawet wtedy, nadzieja niczym zaborcza kochanka, wpierw daje nam w twarz, by za chwilę wpić się w nasze umysły.

Ale miłość. Miłość skrada się nocą i zamyka umysł. Wodzi uniesieniem po plecach, nadgarstkach, całuje w usta. Miłość stale krąży, raz się zbliżając, by za chwilę się oddalić. Miłość to wredna suka, która nie pozwoli odejść za daleko. Z trzech sióstr, to ona potrafi najwięcej zdziałać. Gdy pierwsza już nas wypluje, druga opuści, ta trzecia zabierze nam wszystko.


28 marca 2012

* * * [fragment]

Czy znasz to uczucie, gdy czegoś bardzo chcesz, ale gdy już to dostajesz, wzbudza to w tobie lęk? A gdy nie wiązało się to ze złą wróżbą, lecz uczuciem kogoś, na kogo czekałeś tyle lat?
            Gdy sięgam pamięcią, towarzyszyło mi uczucie niedopasowania. Byłam jak nigdzie nie pasujący puzzel. Gdy jedno ramię pasowało do powierzchni, drugie nie chciało nigdzie się zaczepić. Zdałam sobie z tego sprawę bardzo wcześnie. Pamiętam doskonale godziny spędzone na huśtawce wśród bloków. Bujałam się na jednej z nich i czułam jak bardzo nie pasuję do żadnego świata. Zaczęłam też spostrzegać upływający czas. Niedopasowanie i nieuchronność czasu sprawiły, że pragnęłam odczuwać jak najwięcej. Zbierać doświadczenia jak kolekcjonerzy swoje zbiory. Układać je w klaserach wspomnień. W pewnym wieku każde doświadczenie jest traktowane jak kolejna płyta chodnikowa, która jedynie wydłuża ścieżkę wiodącą przez życie.
Dopiero później zauważyłam, że każde doświadczenie to osobny zaułek, sprawiający, że droga staje się labiryntem, w którym łatwo się zgubić.
            Kiedy chce się wszystko przeżyć, w rzeczywistości czuje się ogromną pustkę. Wpada się w nią jak do pustego pokoju. Wyobraź sobie. Jesteś w ciemnym pokoju, gdzie nie ma nic. Wyciągasz rękę i badasz każdą ścianę. Gdy wielokrotnie obmacasz każdą nierówność, zaczynasz skrobać w drzwi, w końcu raniąc sobie ręce. Gdy i to nie przynosi ulgi, chodzisz po pokoju i gubiąc się w liczbie kroków wzdłuż, wszerz i po przekątnej, w końcu próbujesz się wyrwać tłukąc ciałem o ściany. Gdy w pokoju pojawia się druga osoba, traktujesz ją jak wybawienie.
Tak wyglądało moje życie, zanim pojawił się ktoś, kto stał się dla mnie wybawieniem. Szarpałam się w moim ciemnym, pustym życiu marząc o tym, by ktoś mnie zabrał.
24.11.11

13 marca 2012

* * *

Jest tylko dziś...
Wczoraj jest już snem,
a jutro tylko wizją.
Ale dobre dziś
czyni wczoraj dniem szczęśliwym, 
a jutro wizją nadziei...


Jeśli wczoraj jest tylko wspomnieniem, to dziś też nie jest tak ważne, jak jutro.
Jeśli teraz jest najważniejsze, to jutro jest arcyważne.

Teraz rozumiem, dlaczego jestem tak niecierpliwa.
Jak najszybciej chcę jutra.

* * *

Szpitalna sala. Łóżko najbliżej drzwi. Szafka, a na niej książka. Na łóżku siedzi młoda dziewczyna i stuka w klawisze laptopa.
Dziewczyna nie wie, jaki jest jej cel. Być może z tego powodu siedzi na szpitalnym łóżku.
Lekarze wiedzą lepiej i leczą ją na chorobę maniakalno-depresyjną. Afektywną.
Dziewczyna miewa chwile szczęśliwości, bezkrytyczna ocena rzeczywistości. Ale miewa też chwile znużenia własnym życiem i otaczającą ją realnością.
Dziewczyna zawsze marzyła o gwiazdach. Czasami gwiazdy zbliżały się, na wyciągnięcie rąk. Czasami były tak odległe, że nawet ich blask nie docierał do jej oczu.
Są chwile, gdy ona sama chce być gwiazdą. Świecić jak ona i ogrzać serca swoim ciepłem. Z każdym dniem tęsknota jest silniejsza. Ogrzać. Z nadmiaru miłości, nie z jej braku.

Na szpitalnym łóżku, najbliżej drzwi siedzi dziewczyna i wystukuje w klawisze setki słów.

6 marca 2012

Trzy kropki

Czasami na dysku można znaleźć porozsypywane kafelki wspomnień. Kilka z nich znalazłam dziś... Wiersze.



 ***
Jak żona Lota
nie mogę się odwrócić
bo wszystko stracę
co i tak już nie moje

Jednak
coś karze mi
spojrzeć za siebie
na ...

Za późno
minęliśmy pierwszy zakręt
    Alicja, 12/01/2006



 * * *
zasypiam
chociaż nie ma Ciebie przy mnie
popatrz, a jednak umiem
i wcale nie umarłam
gdy rozsypały się nasze marzenia
jak rozbite lustro

śnię
może o Tobie, choć raczej nie
mimo że to Ty byłeś bohaterem
w moim sennym szoł

i wcale deszcz łez
mnie nie porwał
gdy moja miłość na słowa
przelana
teraz tylko popiołem
w czeluściach śmietnika

Wszystko się stało
a ja żyję, oddycham,
tylko czasem dusisz mnie wspomnieniem
    Alicja  - 10/01/06



* * *
Przeszłam
koło zardzewiałej tabliczki
WYJŚCIA NIE MA

Nie oplotły mnie
pajęczyny sumienia
Nie zatrzymał mnie
mój własny strach
Nic nie zrobiłeś ty

Przeszłam spokojnie
Krzyk bezsilnosci
uwiązł mi w gardle ...
    Alicja -  7/12/2005

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/3nvm/trzy-kropki#ixzz1oKRsRIiQ - z mojego profilu na www.eioba.pl